Jak Biegać żeby Schudnąć Czytaj więcej

“Czy pamiętałeś o zaklejeniu sutków na czas maratonu?” “Czy swędziała Cię kiedyś stopa podczas biegu?” “Bieganie to chyba nudny sport…” Nie. Pomyślałem, że zrobimy sobie dzisiaj tematyczne Q&A na temat bieganka. Skończyłem maraton w Londynie i cały ten cykl treningowy, oczywiście, nie ostatni. No i chcę wykorzystać tę okazję, żeby wam troszkę poopowiadać o tym jak to wygląda i może część z was zmotywować, żebyście spróbowali.

Zaczynajmy. To jest bardzo dobre pytanie. I bardzo słusznie zadane, bo bieganie na początku na prawdę nie jest przyjemne jeśli się jest w słabej kondycji. Właśnie skończyłem pierwszy swój prawdziwy trening przed maratonem. Prawie się zrzygałem.

I jeśli próbujecie zacząć biegać i jest to dla was koszmarne… w ogóle, żadnej przyjemności z tego nie czerpiecie, to wiedzcie, że to jest normalne. No trzeba się przemęczyć przez to. W moim przypadku… nie wiem, no z miesiąc to zajęło? Może dwa miesiące? Jakichś takich w miarę regularnych treningów, żeby zacząć czerpać przyjemność, żeby znaleźć swój rytm, bo to jest ważne, żeby znaleźć takie tempo biegu, albo je wręcz wypracować, w którym nie męczymy się za bardzo. Ja oczywiście tutaj upraszczam i pamiętajcie, że ja nie jestem zawodowcem, trenerem i tak dalej, ale mówię o rzeczach, które w moim przypadku się sprawdzają.

Bieganie jest najprzyjemniejsze wtedy kiedy się biega w takich zakresach tętna, że jest to, tak zwany, trening aeorobowy. Tlenowy. Kiedy, po prostu, nasz organizm wydala. Kiedy nasze tętno przyśpiesza, no to zaczynamy się tak przyciskać i to, oczywiście, też ma swoje plusy, ale w bieganiu takim, no na dłuższe dystanse, chodzi generalnie o jak najdłuższe utrzymanie się w tych niższych rejestrach. I o, ewentualne, podnoszenie tego tętna; to znaczy, im dłużej trenujemy, tym, de facto, nasze tętno może być wyższe i nasze tempo może być wyższe, a cały czas, dla organizmu,jest to taki stan, który łatwo jest utrzymać i jest neutralny.

No, w moim przypadku, tak jak widzieliśmy na maratonie, tempo około 5:30min/km to jest jakby utrzymywalne na długi dystans. Są ludzie, którzy potrafią w podobny sposób utrzymać tempo 04:30, na przykład, więc to jest kolosalna różnica, jeśli ktoś dużo trenuje. a w momencie, kiedy zaczynasz dopiero bieganie, to raz, że nie wiesz jakie to tempo jest dla ciebie, a dwa, że jeśli nie masz kondycji, to prawdopodobnie nie jest to, w ogóle, tempo biegania.

W sensie, prędkość, z którą możesz się poruszać, żeby było to dla ciebie komfortowe nie kwalifikuje się jeszcze jako bieg. Trzeba dopiero to wypracować, a jak to zrobić? No, ja tylko wam powiem tyle, że ważna jest konsekwencja. Co jest truizmem. Jeśli chcecie czegoś konkretnego na ten temat, to możecie, na przykład, poszukać trenera.

Ja trenuję z Mateuszem Jasińskim, który prowadzi taką inicjatywę “trener biegania”, no i z ich usług można skorzystać, jeśli ktoś jest zainteresowany. Ja nie widziałem tego. Ktoś mi mówił, że coś takiego będzie, ale tam rozdawali, po prostu, plastikowe butelki z wodą. Raz mi się zdarzyło, że dostałem taką rozpuszczalną kapsułkę z napojem izotonicznym, chyba , bardzo smaczny, w ogóle, bo to był taki… balonik mały, który jak się wzięło do buzi, to pękał i sam balonik też był jadalny, więc całkiem sympatyczne. Myślę, że z jednej strony, no byłoby trochę szybciej, bo całe to grzebanie w telefonie spowalnia, ale z drugiej strony, mnie też vlog motywuje, nie? I tak świadomość, że mam tutaj kilkadziesiąt tysięcy par oczu, które na mnie patrzą… Myślę, że w podświadomy sposób bardzo mnie przyśpiesza. I pozwala mi biec dalej. Ja generalnie mam tak, że jeśli mam przy sobie kamerę, to czuję się obserwowany i zachowuję się troszkę porządniej niż normalnie. Dziwnie to zabrzmiało, ale… no wiecie o co chodzi. Więc, myślę że ostateczny rozrachunek; vlogować czy nie vlogować podczas maratonu; jeśli jesteś Krzysztofem Gonciarzem; może się okazać, że lepiej jest vlogować, bo wtedy dobiegniesz szybciej. No, do tego co powiedziałem wcześniej jeszcze. Dużo ludzi zaczyna biegać za szybko, bo wydaje się właśnie, że jeśli ludzie biegają z takim tempem, no to tak należy, nie? Ale tymczasem nie da się biegać jako początkujący z takim samym tempem jak ktoś, kto biega od jakiegoś czasu, bo to po prostu jest fizycznie… jakby, nie wydolisz. Ludzie też nie znają zakresów tempa, no… Rząd wielkości w biegaiu jest taki, że większośc ludzi ten taki swój stabilny rytm ma gdzieś pomiędzy 5min/km, a 6min/km. Jeśli biegasz długie dystanse szybciej niż 5min/km, no to znaczy, że już jesteś taki całkiem niezły w bieganiu, a jeśli biegasz wolniej niż 6, no to jesteś raczej począkujący. Ale to jest wszystko, wiecie też względne. No nie ma co się porównywać do innych ludzi. Trzeba tylko i wyłącznie patrzeć na swoje wcześniejsze wyniki i cieszyć się z tego, że jest się lepszym niż się było. To jest w bieganiu fajne, że masz na maratonie kilkadziesiąt tysięcy osób, którzy biegną, a każdy biegnie w bitwie ze samym sobą, nie? Ludzie się nie ścigają przecież ze sobą nawzajem. Chodzi tylko o to, żeby pokonać siebie samego i swoje słabości i to jest super. A co do aplikacji biegowych; no to też to nie robi wielkich różnic, no. Strava, na przykład, jest bardzo fajna. Ja sam używam aplikacji Garmina, czyli zegarków które używam, to jest zegarek sportowy. On jest taki… to jest taki podstawowy model. Wśród specjalistycznych zegarków do biegania i jest wystarczający, to jest chyba najtańszy model Garmina jaki jest. Tym razem było bardzo spoko. W ogóle, ten maraton zdecydowanie był dla mnie najprzyjemniejszy. Cały czas biegło mi się dobrze. Nie miałem żadnego kryzysu przez całą trasę, co jest dla mnie niewiarygodne, bo zawsze przychodzi taki moment, że po prostu masz dość, chcesz przestać… Nie miałem tego, autentycznie. Cały czas, w zasadzie, przyspieszałem tak… Bardzo małymi różnicami, ale całą trasę przyspieszałem i czułem się dobrze, uśmiechałem się… Cały czas miałem ochotę machać do ludzi i słuchałem sobie fajnej muzyki. Oczywiście, w momencie kiedy się wpada na metę i jak się człowiek zatrzyma, w końcu, no to nagle cały twój organizm się trochę tak zatrzymuje, no sztywnieje bardzo. Każdy krok jest dość bolesny, ale oczywiście to jest taki ból zmieszany z bardzo dużą dozą satysfakcji. Trzeba sobie dać luz, zjeść sobie coś fajnego, jakieś ciacha dobre i tak dalej, pofolkować sobie, zrobić te wszystkie rzeczy, które się sobie odmawiało przez ostatnie tygodnie.

Wiesz co, zależy chyba od osoby, no rozumiem, że dla niektórych ludzi bieganie może być mga nudne… dla mnie nie jest, bo z jednej strony ja bardzo lubię takie wyciszające, medytacyjne, stabilne stany, ja na przykład ostatnio zacząłem biegać bez słuchawek. Nawet takie długie dystanse, po 20km, bo uwielbiam to uczucie ciszy i to, że jak masz taki długi tening, to nagle masz taką cudowną ciszę w mózgu, nie? To jest niezwykłe uczucie, które jest bardzo uzależniające i takie bardzo… pomaga na mentalną siłę, tak mi się wydaję.

No, przynajmniej ja tak sobie mówię. Więc ja to lubię, ale też, patrząc na temat z kompletnie innej strony, bieganie jest niesamowicie złożone. W sensie, biegając regularnie od czterech, trzech lat, stwierdzam, że wciąż biegania nie kumam. Jeśli chodzi o pozycję biegową, ułożenie ciała… to jest trochę tak jak z nauką języka, że jak przejdziesz pierwszych parę miesięcy w nauce języka, to ci się wydaje, że już umiesz dużo, a jak przejdziesz następnych parę miesięcy czy lat, to nagle się okazuje, że rozumiesz, że nie wiesz jeszcze nic.

Ja tak właśnie mam z bieganiem, że po tym takim inicjalnym sukcesie, że dochodzisz do tego, że jesteś w stanie przebiec dłuższy dystans, nagle odkrywasz, że bieganie jest niesamowicie złożonym ruchem, jeśli chodzi o pozycję wszystkich elementów ciała. Że cały ten łańcuch mechaniczny musi być dobrze, poprawnie, optymalnie ułożony, żeby wszystko działało dobrze i ten proces adaptacji do biegania zachodzi w ciele powoli.

Ja, na przykład, teraz czuję, że mam pozycję biegową dużo lepszą niż miałem rok temu, ale cały czas bardzo niedoskonałą. I, mimo że jestem w stanie sobie przebiec maraton, to cały czas moje ciało wstrzymuje mnie przed tym bieganiem, nie czuję, żebym biegł całym ciałem, tylko są elementy, które ciągną w dobrą stronę i elementy, które hamują. Walka o takie usprawnianie tego jest ogromnie ciekawa, bo w momencie kiedy biegasz, to masz tą wybiórczą uwagę, możesz sobie myśleć o różnych częściach swojego ciała i w zależności o tym czy pomyślisz, na przykład, o skręcie bioder czy o pracy rąk czy o tym czy jesteś przechylony do przodu, jak daleko za siebie wyrzucasz nogi, gdzie pod tobą jest punkt, w który uderza twój ciężar? Tych czynników jest niesamowicie dużo i ten proces jest ciekawy.

Ja akurat nie mam z tym nigdy problemu, ale wazelinka była grana. No wiesz, jeśli przebiegłeś, źle się bawiłeś i ci się nie podobało, no to… rada Krzysztofa Gonciarza z filmu chyba nic ci nie pomoże , może, po prostu, ci się nie podobało, nie? Może spróbuj, na przykład, krótszy dystans przebiec. Ja, w ogóle, po tym jak przebiegłem ten półmaraton w Hongkongu, dwa miesiące temu, to bardzo polubiłem dystans półmaratonu i bardzo chciałbym biegać półmaratony częściej, bo półmaraton jest jednak dużo przyjemniejszy niż maraton.

Można trochę bardziej zaszaleć, jeśli chodzi o tempo. Taktyka biegu, przynajmniej no, na tym poziomie, na którym ja biegam, jest mniej istotna, bo nie trzeba aż tak mądrze dysponować siłami, bo generalnie, półmaraton, jeśli jesteś w stanie przebiec cały maraton, no to ukończysz, tylko kwestia jak zoptymalizować to wszystko.

Przez 21km raczej nie uderzysz w ściane biegową. Czyli ten stan, kiedy nie jesteś w stanie iść dalej, a na całym maratonie jest to możliwe i dużo ludzi twierdzi, że maraton zaczyna się po 30, albo po 35 km, bo wtedy dopiero w twoim ciele może zacząć brakowaać paliwa. Przez całą swoją karierę biegową nie kumałem, w ogóle, zajawki na Ultra, bo mi się już to wydawało takie dla ludzi, którzy już tak są zblazowani swoją kondycją fizyczną, że nie mają co robić, więc już biegają po 70km. I trochę tak jest cały czas.

Ale przyznam, że ostatnio trochę to poczułem, w momencie, ten tam miesiąc temu jak sobie zrobiłem taki długi bardzo trening w Tokio, że przebiegłem prawie 40km tak, po prostu, powolutku i czułem w ten dzień, że gdyby nie ten maraton za parę tygodni i gdybym chciał zaszaleć, to spokojnie zrobiłbym z 50km, bo czułem tę siłę, czułem energię i bawiło mnie to.

Po prostu, nie chciałem się zajechać za wcześnie, więc myślę, że to trochę zrozumiałem. I to nie jest aż takie trudne, no w sensie, biegniesz trochę wolniej i jesteś w stanie biec dłużej. Jak masz ciekawy podcast w słuchawkach, na przykład. To da się. Nie chciałbym udzielać rad związanych z kontuzjami, ponieważ, w moim przypadku, przy moim stanie wiedzy, byłoby to nieodpowiedzialne. Więc nie wiem co powinnaś zrobić.

Ja problemów z kolanami za bardzo nie mam, to że ostatnio mnie kolana pobolewały, myślę, że to bardziej był efekt tych 4 dni w Czarnobylu, gdzie z 15kg plecakiem ze sprzętem szwędałem się całymi dniami, bo wtedy troszkę, wchodząc na szesnastopiętrowiec w Prypeci, trochę zacząłem to kolano czuć. Podczas biegania, no niestety, bardzo ważne jest to co mówię, cały łańcuch mechaniczny. Poprawne ułożenie ciała. Kiedy się nie ma doświadczenia, to ciało nie pracuje poprawnie, więc niestety te kontuzje się odzywają i przeciążenia występują tam, gdzie nie powinny, bo, po prostu, biega się niepoprawnie.

I to, niestety, nie jest takie proste. Zawsze mnie denerwuje, jakby, w komentarzach w internecie, że jak jest nagrany jakiś biegacz, czy ja czy ktokolwiek inny, to ludzie w internecie lubią mu mówić co powinien poprawić, tymczasem poprawianie pozycji biegowej nie jest takie proste, że nagle sobie myślisz; “aaa wyprostuj sięi pochyl do przodu” te ruchy są zbyt złożone, żeby prostym, takim tipem od kogoś dało się je poprawić i raczej chodzi o to, żeby wypracować poprawną pozycję przez miesiące systematycznej pracy, bo to chodzi, żeby ciało trochę się odkształciło, w poprawny sposób.

Takie jest moje myślenie, przynajmniej nie zostało mi ono zaszczepione przez Mateusza, czyli trenera. Nie. Ale fakt faktem, że podczas długich dystansów, takich maratońskich, no to stopy już trochę bolą od spodu… Dobrze, dziękuję wam bardzo za uwagę, pamiętajcie, żeby sobie pobiegać, jeśli macie ochotę, i żeby się nie zniechęcać. Bieganie wśród początkujących, to jest ważny przekaz, jaki chcę wam tutaj przekazać: Bieganie jest bardzo fajne, super. Ja, jakbym nie zaczął biegać tych kilka lat temu, to założę się, że byłbym teraz dużo bardziej niezdrowym i mniej szczęśliwym człowiekiem. I niech to będzie ważna rekomendacja.